Dziś, w poniedziałek, świętuję pierwszy tydzień w domu. Jaka już jestem duża - mam
całe 10 dni. Poniżej możecie znaleźć zdjęcia z weekendu. Pierwsze trzy zostały zrobione
jedno po drugim, w odstępach może 10 sekund. Pokazuję na nich, jaka jestem cierpliwa.
Oj, chyba będzie jakieś jedzenie. Fajnie!
Kolejne 10 sekund później - Przecież mieli dawać jedzeeeenieeeeeeee... !
Żółwik przygotowywuje się do kąpieli. Póki co śpię głęboko, ale zaraz mnie obudzą,
bo trzeba się myć.
Tata mi powtarza:
"Myjcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia
ani godziny."
Nie powiem, żeby mycie było moją ulubioną czynnością, ale już po wszystkim. Nawet wyglądam
na ucieszoną na tym zdjęciu, ale w mądrej książce napisali, że u noworodków taki uśmiech
oznacza zbierające się w brzuszku gazy...