This page in English.

10 sierpnia 2003

Jak ten czas leci. Mam już 16 dni, a w piątek rano skończyłam dwa tygodnie. Na razie zachowuję się, jak klasyczny jamochłon - nic tylko domagam się jedzenia. A ile pieluch schodzi! Dobrze, że są jednorazowe, bo rodzice zbankrutowaliby na proszku do prania.

pakunek
Tata mnie zapakował do koca ciasno, tak jak małe dzieci lubią.

karmienie
Mama karmi mnie w naszym nowym pokoju, który dzielnie z mamą wykańczałam jeszcze przed urodzeniem.
Pamiętam każdą płytkę sufitową, którą mama wkładała.

karmienie
Karmienia ciąg dalszy.


Najadłam się i jest mi dobrze u mamy.


Tata podaje mi porcję mleka mamy, którą trzymamy w zamrażalniku na specjalną okazję - na przykład taką, jak teraz.
Po prostu dwie mamine piersi nie wystarczyły - domagałam się więcej!


Mama ułożyła mnie w tej fajnej kolorowej zabawce i myśli sobie naiwnie, że zasnę, jak mi zaśpiewa...


Tymczasem ani myślę spać.


Tylko robię głupie miny do zabawek.


Tata zabrał mnie na balkon. Leżę sobie i podziwiam przyrodę.


U taty też bije serduszko. Puk-puk. Puk-puk.