Popatrz tata, jak ja się ładnie umiem uśmiechać! Jesteś uprzywilejowany, bo do mamy tak się nie uśmiecham.
Po dniu pełnym wrażeń mocny sen na podłodze to moje ulubione zajęcie.
Oglądam sobie chmury za oknem. Ładne, prawda?
Pooglądałam chmury na niebie, ale teraz nurtuje mnie pytanie:
mama, a skąd się biorą chmury?
Dostałam od mamy moją pierwszą książkę dla dzieci. Zrobiona jest z kolorowanej bawełny i ma dwie strony.
Na pierwszej stronie są rysunki tylko w czterech podstawowych kolorach: czerwonym, białym, niebieskim i czarnym.
Maluchy takie, jak ja potrafią na razie rozróżniać tylko takie kolory.
Nie ma to, jak sobie porządnie kichnąć, nie?
Wyglądam przez okno i podoba mi się to, co widzę.
Tata był uprzywilejowany tylko przez chwilę. Teraz mama też dostaje uśmiechy ode mnie.
A mama uśmiecha się do mnie. Super!
Skoro już tak się rozpędziłam z tym rozdawnictwem uśmiechów, to obdarzę jeszcze zabawkę uśmiechem, a co.