Wiele się wydarzyło w tym tygodniu. W zeszły poniedziałek był dzień wolny od pracy, więc tata był cały dzień w domu.
Potem, we wtorek, rodzice zabrali mnie do pediatry. Pan pediatra zważył mnie i zmierzył mnie i stwierdził, że jestem
duża. Ważę 5,02 kg, mierzę 61 cm i obwód głowy mam 39 cm. Kawał dziecka. Pan pediatra popatrzył się na tatę ze
zrozumieniem i stwierdził, że to wcale nie jest dziwne, bo tata do najmniejszych nie należy.
Mama stwierdziła, że wyglądam na tym zdjęciu, jak dżinn z butelki. Może coś w tym jest?
A tymczasem jestem ośmiorniczka, a nie żaden dżinn.
Tata trzymał mnie trochę zbyt długo. Mama, ja chcę jeść!!!
Tata wybrał się ze mną na spacer po ogrodzie. Był piękny zachód słońca - ulubiona godzina fotografów.
Rodzice usiłują mi zrobić zdjęcie, które nadawałoby się do paszportu. Ale ja ani myślę im pomagać.
Tylko mi zabawa w głowie!
Dobrze, mamo, przemyślę to. Przemyślałam, i w końcu tacie udało się zrobić zdjęcie.
A co tata trzyma w ręce i dlaczego to błyska takim jasnym światełkiem?
Mama zaaplikowała mi masaż plecków, ale ja bardziej jestem zainteresowana, co robi tata.
Tata ma bardzo fajną zabawkę w ręce - aparat fotograficzny!
Po dniu pełnym wrażeń dam rodzicom chwilę odpoczynku i pozwolę im posiedzieć na komputerze.