Moja mama stwierdziła, że dawno nigdzie nie leciała samolotem. Nie było jej wolno latać,
bo ciągle byłam u niej w brzuszku, a lekarze twierdzą, że w zaawansowanej ciąży nie powinno
się nigdzie latać. Nadarzyła się okazja weekendowego wypadu do Portland w stanie Oregon,
który leży niedaleko (250 km, ale po autostradach) Seattle. Do Seattle niedawno przeprowadzili
się koledzy moich rodziców - rodzina
Szymaszków.
Wyskoczyliśmy więc w trójkę na przedłużony weekend nad Pacyfik. Pierwszy raz leciałam samolotem
i byłam bardzo, bardzo grzeczna. Nawet nie pisnęłam przy starcie i lądowaniu - może dlatego, że
mama zapobiegawczo karmiła mnie podczas startów i lądowań, żeby mi się uszka nie zatykały.
Opowiadam misiowi pandzie, że rodzice kupili bilety do Portland i będę leciała samolotem!
Nie zawiodłam nadziei rodziców - w samolocie byłam bardzo grzeczna. W zasadzie cały czas spałam.
Przespałam nawet przelot nad Górami Skalistymi, które było bardzo ładnie widać w iluminatorze.
Targ rozmaitości w Portland również przespałam.
Nie przespałam za to ogrodów japońskich w Portland. Rybki koi podobały mi się najbardziej.
Mama zmęczyła się noszeniem mnie po ogrodach japońskich i wręczyła mnie tacie,
który pokazywał mi, jakie tu rosną drzewa.
Dojechaliśmy wreszcie do Seattle. Jestem trochę zmęczona, ale chętnie bawię się z Olą Szymaszek.
Następnego dnia zwiedzamy okolice Seattle, a dokładniej przedmieścia
Issaquah, gdzie mieszkają
Szymaszki.
Zwiedzamy
Pine Lake Park. Czemu by się nie zdrzemnąć?
Beaver Lake Park też przespałam. Chyba dobrze mi robi świeże powietrze.
Na zdjęciu pozuje z nami ciocia Marlena.
A gdzie ci rodzice mnie znowu zaciągnęli??? Tragedia.
W poniedziałek (wczoraj) pojechaliśmy pozwiedzać cieśninę Pugeta (
Puget Sound). Zwiedzamy właśnie park stanowy
Deception Pass.
A oto most, który przed chwilą przeszliśmy.
Za mała jeszcze jestem, by rzucać kamykami do wody. Jak będę większa, to tata nauczy mnie
tej podstawowej umiejętności dziecka.
Płyniemy promem z
Whidbey Island i właśnie dopływamy do miejscowości
Mukilteo.
Przedwczoraj po raz pierwszy leciałam samolotem, a teraz po raz pierwszy płynę promem!