Moi rodzice zabrali mnie w pierwszą moją podróż przez ocean - lecieliśmy nad Oceanem Atlantyckim przez Paryż
do Krakowa. W samolocie zachowywałam się bardzo grzecznie i spokojnie. Prawie cały czas przespałam. Polska bardzo
mi się spodobała, tylko było tam trochę zimno. Ale za to pod koniec mojego pobytu w Krakowie powiał wiatr zwany
Halnym i zrobiło się bardzo ciepło.
Spotkałam się z moim jedynym pradziadkiem - Antosiem. Pradziadek mówi, że jestem bardzo ładna dziewczyna.
Babcia Zosia zobaczyła mnie w rzeczywistości po raz pierwszy. Oboje jesteśmy zdziwione!
Mama tłumaczy coś mojemu dziadkowi Wieśkowi. Ja natomiast jestem przygotowana na przyjęcie sakramentu chrztu św.
Wujek Sławek wygłosił śliczne kazanie o róży i różańcu.
Moi rodzice chrzestni - wujek Waldek i ciocia Marysia trzymają mnie do chrztu.
A co ci moi rodzice robią?
Pani Zosia Aksamit trzyma mnie i pokazuje wszystkim dookoła.
A ja śmieję się do Ninki Tootell (dawniej Pietrzyk).
Mogliby mi wymyślić bardziej interesujące miejsce, niż u taty na rękach? Tyle osób dookoła, a tata mnie monopolizuje!
Tata przekazał mnie babci Eli.
Popołudniowy spacer po Krakowie.
Nie ma to, jak drzemka u mamy na rękach.
Ninka musi szybko nauczyć się, jak trzymać dzieci.
W tym budynku moi rodzice kiedyś mieli swą firmę. Od lewej na zdjęciu Rob Tootell - mąż Ninki, Nina Tootell,
mama ze mną pod pazuchą i Andrzej Lewandowski.
Tata pozazdrościł mamie noszenia mnie za pazuchą i też mnie dzielnie nosił.
Odpoczywamy - odwołano nam samolot z Krakowa do Paryża, więc polecimy dopiero następnego dnia i to przez Londyn. Na
razie odsypiamy wszyscy zaległości w naszym mieszkanku przy ulicy Legnickiej.